Ulubioną zagrywką Stalina było przechadzanie się po korytarzu i zadawanie pytania: "Towarzyszu! To wy jeszcze żyjecie?!"
Genowefa była u doktora. Doktor po badaniu powiedział, żeby Genowefa przyszła znowu za miesiąc i żeby przyniosła ze sobą próbki. Genowefa za cholerę nie wiedziała o co chodzi, ale wstyd jej się było przyznać. Po powrocie do domu zwierzyła się mężowi, Marianowi.
- Wiesz co - mówi Marian - idź do sąsiadki, ona jest salową w szpitalu to się zna na medycynie.
Genowefa poszła do sąsiadki, po kilkunastu minutach wraca podrapana, poobijana, z rozczochranymi włosami.
- Co się stało?! - pyta wstrząśnięty Marian.
- Zapytałam ją, co to są te próbki, a ona mi na to, żebym se nasikała do butelki.
No to jej powiedziałam, żeby se nas*ała do torebki i tak od słowa do słowa?
- Wiesz co - mówi Marian - idź do sąsiadki, ona jest salową w szpitalu to się zna na medycynie.
Genowefa poszła do sąsiadki, po kilkunastu minutach wraca podrapana, poobijana, z rozczochranymi włosami.
- Co się stało?! - pyta wstrząśnięty Marian.
- Zapytałam ją, co to są te próbki, a ona mi na to, żebym se nasikała do butelki.
No to jej powiedziałam, żeby se nas*ała do torebki i tak od słowa do słowa?
Dowódca uczy żołnierzy postępowania na placu boju:
- Pamiętajcie, w czasie ataku wroga nie wolno tracić głowy.
- Dlaczego?
- A na co nałożysz hełm, ofermo?
- Pamiętajcie, w czasie ataku wroga nie wolno tracić głowy.
- Dlaczego?
- A na co nałożysz hełm, ofermo?
Brunetka na safari mówi do blondynki:
- Widzisz te duże zwierzę?
- Nie słoń mi zasłonił.
- Widzisz te duże zwierzę?
- Nie słoń mi zasłonił.
Bóg przyjmuje umarłych. Nagle ktoś wbiega, rozgląda się i szybko wybiega.
Sytuacja powtarza się kilka razy. Zdziwiony Bóg pyta sekretarza:
- Kto to jest?
- To z reanimacji.
Sytuacja powtarza się kilka razy. Zdziwiony Bóg pyta sekretarza:
- Kto to jest?
- To z reanimacji.