Wróbelek na gałęzi siedzi czy kuca?
- Kuca, bo jakby siedział, to by mu nóżki dyndały.
- Kuca, bo jakby siedział, to by mu nóżki dyndały.
Szedł pijany generał z adiutantem przez las. Coś zaszeleściło w krzakach. General niewiele myśląc strzelił. Adiutant pobiegł zobaczyć co to takiego. Po chwili wraca:
- Melduje posłusznie, ze zastrzeliliście zwykła krowę!
- To nie mogla być zwykła krowa, zwykle krowy nie wałęsają się po lasach! To musiała być dzika krowa!
Ida dalej. Znowu coś zaszeleściło. General strzelił i adiutant poleciał sprawdzić. Wraca:
- Melduje posłusznie, ze zastrzeliliście dziką babę.
- Melduje posłusznie, ze zastrzeliliście zwykła krowę!
- To nie mogla być zwykła krowa, zwykle krowy nie wałęsają się po lasach! To musiała być dzika krowa!
Ida dalej. Znowu coś zaszeleściło. General strzelił i adiutant poleciał sprawdzić. Wraca:
- Melduje posłusznie, ze zastrzeliliście dziką babę.
Szkot ożenił się z wdową i po ślubie jedzie pociągiem.
- Gdzie pan jedzie? - Pyta go inny podróżny.
- W podróż poślubną...
- A gdzie żona?!
- Ona już była...
- Gdzie pan jedzie? - Pyta go inny podróżny.
- W podróż poślubną...
- A gdzie żona?!
- Ona już była...
Larry Page (CEO Google Corp.) zgubił telefon. Mówi wiec do asystentki: "Kup mi Motorolę". Mija kilka godzin, asystentka odzywa się do szefa:
- Motorola kupiona!
- Który model? - pyta Larry
- Model?!
- Motorola kupiona!
- Który model? - pyta Larry
- Model?!
Do Nowaków przychodzi sąsiad:
- Czy mama jest w domu?
- Nie ma - odpowiada Jaś.
- A tato?
- Nie ma.
- A może jest babcia?
- Babcia też zdążyła się schować.
- Czy mama jest w domu?
- Nie ma - odpowiada Jaś.
- A tato?
- Nie ma.
- A może jest babcia?
- Babcia też zdążyła się schować.
Blondynka jedzie zdenerwowana zygzakiem po ulicy.
Zatrzymuje ją drogówka.
- Co pani do cholery wyprawia?
- Proszę pana - mówi zdesperowana. Jadę sobie, a tu nagle drzewo mam przed sobą. To skręcam, ale znowu jakieś drzewo, skręcam i cały czas widzę jakieś drzewa.
Facet zagląda do auta kobiety:
- Proszę wyjąć choinkę zapachową, to wszystko będzie w normie.
Zatrzymuje ją drogówka.
- Co pani do cholery wyprawia?
- Proszę pana - mówi zdesperowana. Jadę sobie, a tu nagle drzewo mam przed sobą. To skręcam, ale znowu jakieś drzewo, skręcam i cały czas widzę jakieś drzewa.
Facet zagląda do auta kobiety:
- Proszę wyjąć choinkę zapachową, to wszystko będzie w normie.