Był sobie kowboj, który postanowił się ustatkować. Kupił sobie konia i się ożenił. Gdy wracał z żoną wozem do domu koń się potknął. Kowboj podszedł do niego, pokazał palec i powiedział "raz"...Jadą dalej, koń, biedaczysko znów się potknął. Kowboj podszedł do niego, pokazał dwa palce i powiedział "dwa"... Gdy ujechali spory kawałek koń znów się potknął. Kowboj tym razem pokazał mu trzy palce, powiedział "trzy" i go zastrzelił. Żona oburzona zaczęła na niego krzyczeć, że co on sobie wyobraża, mógł przecież nauczyć konia... Kowboj podszedł do niej, pokazał palec i powiedział "raz".
     15
Idą sobie Lech, Czech i Rus. Napotkali diabła.
- Jeżeli wejdziecie do tej jaskini wyjdziecie sikając i krzycząc jednocześnie. - mówi diabeł
Po chwili zastanowienia stwierdzili, że to na pewno jakieś brednie i postanowili to sprawdzić.
Wchodzi Rus.
- Chcesz latarkę? - pyta diabeł
- Nie!
Po chwili w jaskini roznosi się tajemniczy dźwięk:
- Oberwę cie ze skórki!
Nagle Rus wybiega sikając i krzycząc.
Zaciekawiony wchodzi Czech.
- Chcesz latarkę?
- Nigdy!
I znowu mroczna sentencja:
- Oberwę cie ze skórki!
Kolejny wybiega sikając i krzycząc.
Wchodzi Lech.
- Chcesz latarkę?
- Co mi tak, poproszę.
Wchodzi i widzi jakiegoś dziada który krzyczy do banana:
- Oberwę cie ze skórki!
     124

Przychodzi blondynka do kierownika firmy na rozmowę kwalifikacyjną do pracy w biurze:
- Zna pani Windowsa?
- Nie, taki to chyba u nas nie mieszka.
     63
- Co ma wspólnego prawnik z żabą?
- Obydwoje mają wielką głowę, która składa się tylko z ust.
     70
Idzie sobie mały krecik przez las i cały czas radośnie wyśpiewuje:
- La, la, la, ja jestem bogiem, ja jestem bogiem, la, la, la.
Po jakimś czasie spotyka lisicę.
- Kreciku, a co ty tak wyśpiewujesz, toć ty jesteś krecikiem, a nie bogiem - dziwi się lisica.
- Jestem, jestem bogiem, zaraz ci to udowodnię - stwierdza krecik i opuszcza spodnie.
- Ooo mój boże! - krzyczy lisica.
     85
Żona ZOMO-wca (oops, funkcjonariusza służby prewencyjnej) zażyczyła sobie na rocznicę ślubu buty z krokodyla. Więc ten wybrał się do Egiptu. Po powrocie opowiada o zdarzeniu kolegom w pracy:
- Poszedłem nad ten Nil, szukałem, szukałem, szukałem, aż wreszcie znalazłem krokodyla. Wyskoczyłem z krzaków, dopadłem gada, pała, gaz, pała, gaz, pała, gaz. Wreszcie krokodyl padł. Odwracam go do góry nogami i...
- No i co?!!!
- Nic. Bez butow był, skur..syn!
     32